Debata edukacyjna – Edukacja w(y)włączająca?

2 czerwca 2017 r. odbyła się w Warszawskim Centrum Innowacji Edukacyjno-Społecznych i Szkoleń w Warszawie debata edukacyjna „Edukacja w(y)łączająca?” stanowiąca zakończenie projektu „Wychowanie do nauczania włączającego ” (Learning to include).

W debacie wzięli udział:
Elżbieta Neroj –naczelnik Wydziału Specjalnych Potrzeb Edukacyjnych Ministerstwa Edukacji Narodowej
Marzenna Habib – wicedyrektor Ośrodka Rozwoju Edukacji
Katarzyna Stępniak – kierownik Wydziału Specjalnych
Potrzeb Edukacyjnych ORE
Justyna Sujata, dorosła osoba z niepełnosprawnością, wraz z mamą Agnieszką
Karolina Kubicka, dorosła osoba z niepełnosprawnością, wraz z mamą Katarzyną
Agnieszka Warszawa – self-adwokat w przestrzeni autyzmu
Sylwia Mądra, mama Jasia z autyzmem, działająca na rzecz środowiska rodzin osób z autyzmem
dr Dorota Kołodziejczyk z Niepublicznej Szkoły Terapii Behawioralnej dla Uczniów z Autyzmem we Wrocławiu
dr hab. Justyna Deszcz-Tryhubczak z UniwersytetU Wrocławskiego
Rodzice dzieci i młodzieży ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi oraz nauczyciele i pedagodzy.

W sumie w debacie wzięło udział około 60 osób.

Nie jestem w stanie szczegółowo opisać całej dyskusji, która trwała 2,5 godziny (choć planowana była na dwie godziny). Opiszę więc najważniejsze kwestie, które zostały podniesione.

Debata rozpoczęła się przedstawieniem przeze mnie działań w ramach projektu „Wychowanie do nauczania włączającego” oraz wyników ankiet przeprowadzonych podczas warsztatów dla nauczycieli. Nastepnie głos oddałam Justynie Sujacie i Karolinie Kubickiej, które opowiedziały w swojej ścieżce edukacyjnej – o jej jasnych i ciemnych stronach. Jako kolejne głos zabrały mamy dziewczyn opowiadając o edukacji swoich córek z perspektywy matek. Padło wiele ciepłych ale i wiele gorzkich słów. Napięcie rozładowała Karolina Kubicka, która na pytanie „Jak wspominasz nauczanie indywidualne?” odpowiedziała z rozbrajającą szczerością:

– Koszmarnie. Musiałam odpowiadać na wszystkie pytania nauczyciela.

Wypowiedzi Justyny, Karoliny i ich mam stanowiły fundament debaty. Nie mogłaby się ona przecież odbyć bez obecności i głosu najbardziej zainteresowanych – osób z niepełnosprawnościami i ich rodziców.

Wicedyrektor ORE podkreśliła, że nie ma odwrotu od obranego kierunku – od edukacji włączającej. Naczelnik Elżbiera Neroj podkreśliła, że edukacja włączająca nie może być rozumiana jedynie jako obecność dziecka w szkole, gdzieś w pokoju z nauczycielem przez kilka godzin w tygodniu, tak aby wszyscy mieli czyste sumienia, że dziecko niepełnosprawne nie jest odsuwane na margines społeczny. Edukacja włączająca ma być rzeczywistym włączaniem i dostosowaniem edukacji do możliwości dziecka.

Katarzyna Stępniak z ORE podkreśliła, że w związku z nowym prawem oświatowym podjętych zostanie wiele zmian, które idą tylko w dobrą stronę. Dodała, że nie da się zmienić jednym aktem prawnym wszystkich ludzi, wszyscy uczymy się włączania i coraz lepiej się ono udaje. ORE czuje ogromną odpowiedzialność za doskonalenie zawodowe nauczycieli, ale urzędnicy wiedzą też, że podstawą jest dobre kształcenie nauczycieli.

Bartosz Wilimborek zadał pytanie o szeroko komentowaną kwestię diagnozowania uczniów przez nauczycieli. W tej kwestii p. Stępniak powiedziała, że rzeczywiście planowane są zmiany w systemie pomocy psychologiczno-pedagogicznej zarówno w szkołach jak i w poradniach psychologiczno-pedagogicznych. Zmiany te mają być pilotażowo sprawdzone w najbliższych miesiącach. Ich celem jest szersze spojrzenie na dziecko, nie tylko poprzez pryzmat diagnozy medycznej, jego deficytów, niepełnosprawności czy trudności, z jakimi się boryka. Zakłada się, że szkoła, nauczyciele są pierwszymi osobami które mają ogromną wiedzę o dziecku. Nauczyciel nie stanie się od 1 września diagnostą, będzie to osoba, której bardzo ważny głos będzie elementem diagnozy funkcjonalnej, czyli szerokiego spojrzenia na dziecko. Diagnoza funkcjonalna będzie opierać się o biopsychospołeczny model funkcjonowania i niepełnosprawności, aby jak najlepiej dopasować wsparcie do potrzeb konkretnego ucznia. Na wsparcie są przeznaczane ogromne środki, które są często nieefektywnie dedykowane. Celem zmian jest więc jak najlepsze rozpoznanie potencjału, możliwości i potrzeb dziecka. Obserwacja pedagogiczna jest bardzo ważnym elementem diagnozy. Diagnoza specjalistyczna ma w dalszym ciągu pozostać w gestii specjalistów z poradni.

Naczelnik Neroj uzupełniła, że do stosowania narzędzi psychometrycznych mają uprawnienia tylko specjaliści, ale sama diagnoza to proces zbierania informacji w celu oceny problemu i jego przyczyn. Skutkiem takiej diagnozy ma być ogląd problemu i decyzja, co należy zrobić w kolejnym kroku. Nie chodzi tylko o opieranie diagnozy o zaświadczenie medyczne, celem jest przyjrzenie się funkcjonowaniu dziecka a nie branie pod uwagę tylko wyników testów psychometrycznych. W diagnozie ważne jest to, jak dziecko sobie radzi z problemami, wyzwaniami, jak pracuje na lekcji.

Spytałam więc, czy opinia nauczyciela ma być składową, wymaganym dokumentem w złożonym procesie diagnostycznym, aby dziecko mogło otrzymać orzeczenie o kształceniu specjalnym.

Naczelnik Neroj stwierdziła, że w skrócie można tak powiedzieć a aby dokładnie omówić ten proces, potrzebne by było osobne spotkanie. Celem MEN jest wyposażenie nauczycieli w pomocne narzędzia, aby mogli oni prowadzić obserwacje, wiedzieli, na co ma zwrócić uwagę, aby mogli zadecydować, co dziecku pomoże, jakie metody pracy mogą być barierą w funkcjonowaniu dziecka i jak dostrzegać bariery w szkole. Naczelnik Neroj podkreśliła, że szkoły, które potrafią wspierać dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi lepiej uczą wszystkich, lepiej się rozwijają, zespoły lepiej się integrują i wychodzą z czasem poza szkołę działając w społecznościach lokalnych.

W dalszej części dyskusji wokół skrócenia edukacji dla uczniów szkół specjalnych p. Neroj i p. Habib stwierdziły, że edukacja nie zostaje skrócona o rok – ma trwać do 24 r.ż.

Dr Kołodziejczyk zwróciła uwagę na konieczność stworzenia ustandaryzowanego systemu informacji o możliwościach dokształcania się nauczycieli. Obecnie młodzi nauczyciele chcąc się dokształcać i działając w dobrej wierze są naciągani na kursy i studia podyplomowe wątpliwej jakości.

Uczestnik debaty, rodzic, zadał pytanie o możliwość zmian w kierowaniu funduszy na dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi – niezbędne jest ukierunkowanie funduszy na osoby naprawdę potrzebujące.

Naczelnik Neroj wyjaśniła, że będzie wzmacniany nadzór nad realizacją orzeczeń oraz prowadzone prace nad modelem zapewniania wsparcia na podstawie rzetelnej i trafnej diagnozy. Przekazywanie środków jest zapisane w przepisach prawa oświatowego i należy je egzekwować, szkoły będą wspierane w tych działaniach i wzmacniany będzie nadzór pedagogiczny. Naczelnik Neroj dodała, że można się nadal zastanawiać nad wzmacnianiem instrumentów.

Uczestniczka debaty, pedagog i matka dziecka z ZA, stwierdziła, że MEN i ORE fundują niepokój nauczycielom wprowadzając liczne zmiany – zmiany podstaw, przekwalifikowanie, zmiany przepisów sprawiają, że specjalne potrzeby edukacyjne pozostają z boku. Zadała pytanie, czy możliwe jest zwolnienie z zajęć dziecka ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, dla którego ilość godzin spędzana w szkole jest zbyt duża.  Czy możliwe jest dopasowanie ilości zajęć się do potrzeb dziecka ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, które jest zbyt przeciążone ilością godzin w szkole.

Dodałam pytanie o możliwość maksymalnego dostosowania wymogów edukacyjnych do możliwości dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Tu miałam na myśli naszego Franka, dla którego wiedza np. o stalaktytach czy rozmnażaniu pantofelków jest najmniej ważna do życia. Czy możliwe jest zwolnienie z realizacji podstawy programowej dla dzieci w normie, elastyczne dostosowanie wymagań, aby uczyło dziecko się wiadomości i umiejętności ważnych do codziennego życia, przygotowania do zawodu, a nie informacji, które mogą być mu zbędne a ich nauczenie się nieosiągalne lub niezwykle trudno osiągalne ze względu na jego ograniczenia.

Padło pytanie od matki dorosłej osoby niepełnosprawnej, czy działania MEN biorą pod uwagę studiujące osoby ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.

Naczelnik Neroj odpowiedziała, że obecnie dla dzieci w normie i z niepełnosprawności intelektualną w stopniu lekkim obowiązuje jedna podstawa oraz dostosowanie wymagań do możliwości dziecka. Szkoła opracowując IPET powinna przewidzieć zakres dostosowań. Wprowadzony zostanie przepis od września 2017 r., który będzie wskazywał możliwość realizacji wybranych zajęć jako zajęć indywidualnych, albo w mniejszych grupach. Naczelnik Neroj dodała, że być może należy rozważyć możliwość realizacji innej podstawy programowej nie tylko dla dzieci z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym i znacznym. Być może będzie to temat do dyskusji z ekspertami, rodzicami i nauczycielami o tym, aby nie tylko iloraz inteligencji, poziom funkcjonowania intelektualnego decydował o tym, jaką podstawę programową dla dziecka wybrać.

Mama dziecka ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymidodała, że myśląc o dzieciach z niepełnosprawnościami, myśli się częściej o trudnościach z niej wynikających niż o samym dziecku. W przypadku np. dziecka niewidomego nikt nie realizuje z podstawy programowej np. rozróżniania kolorów, nie oczekuje się, że dziecko z niepełnosprawnością ruchową będzie ćwiczyło na w-f. Problem zaczyna się, gdy do szkoły trafia  dziecko z niepełnosprawnością neurologiczną, genetyczną, czy CZR, gdzie dziecko „łapie się” na system orzekania tylko jednym objawen.  Nie diagnozuje się dyspraksji, problemów z planowaniem działania, teorią umysłu, problemów sensorycznych. Obciąża się dzieci wieloma wymaganiami, którym nie są w stanie sprostać. Czy diagnozowanie dzieci będzie więc szersze, aby dostosować wymagania do wszystkich deficytów wynikających z niepełnosprawności?

Naczelnik Neroj wyjaśniła, że taki jest cel podjętych prac – by patrzeć na dziecko bardzo szeroko, nie tylko przez pryzmat zaburzeń, ale także mocnych stron. Celem jest wyposażenie dziecka w wiedzę i umiejętności, aby po skończeniu edukacji miało ono swoje miejsce na rynku pracy, i mogło ewentualnie kontynuować naukę w szkole wyższej. Pytanie o dostosowania w uczelniach wyższych należy skierować do ministra nauki i szkolnictwa wyższego. MEN także widzi problem – uczelnie powinny zapewnić studentom z niepełnosprawnościami warunki do studiowania. Podjęte zostały działania zmierzające do usprawnienia współpracy międzyresortowej. Klasyfikacja ICF ma być zastosowana właśnie po to, aby wszyscy posługiwali się tym samym językiem i rozumieli się także pomiędzy resortami.

Bartosz Wilimborek zauważył, że dobrze przygotowany IPET naprawdę pomaga nauczycielom. Stwierdził, że należy wzmocnić rolę doradztwa zawodowego dla uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.

Głos pedagoga – nauczyciele mają problemem ze zrozumieniem, czym jest dostosowanie wymagań. Obowiązuje podstawa programowa, z której nic nie można usunąć, przy czym ogromnym problemem jest konieczność realizacji podstawy dla dzieci z niepełnosprawnością w stopniu lekkim. Jest mowa o konieczności dostosowania wymagań do możliwości i potrzeb dziecka, lecz nie ma mowy o tym, jak to zrobić. Jest to obszar, który należy doprecyzować, aby nauczyciele wiedzieli jak realizować dostosowania. Być może należy dopuścić możliwość usuwania fragmentów podstawy w zależności od możliwości dziecka?

Głos nauczyciela z widowni – nauczyciele są dziś kształceni w wąskich specjalizacjach, należy dokonać znaczących zmian w systemie kształcenia nauczycieli – więcej od studentów wymagać, by bardziej potem zaufać nauczycielom. W zakresie dostosowań nie da się nie mieć problemów. Jak dostosować wymagania dla ucznia z ZD, który w diagnozie ma wpisaną niepełnosprawność intelektualną w stopniu lekkim a dochodzi do kresu swoich możliwości? Jak to zrobić, aby nauczyciel realizował podstawę i był w zgodzie z własnym sumieniem? Jak go oceniać zgodnie ze stopniami proponowanymi przez MEN skoro kompetencje intelektualnie ucznia nie pozwalają na to nawet po dostosowaniu. Nauczycielka dodała, że rozumie frustrację rodziców, ale podkreśliła, że w zawodzie pracuje mnóstwo cudownych ludzi, którzy dają z siebie bardzo dużo, niektórzy są bardzo przepracowani, bo te częste zmiany dają im się mocno we znaki. Co więc zrobić z kryteriami oceniania, jak traktować kryteria oceniania w kontekście wymagań edukacyjnych – często nakazuje się zmianę kryteriów oceniania wobec uczniów niepełnosprawnych. W tym zakresie nie ma jasności w przepisach, sporo się zrzuca na nauczycieli, którzy czują się zagubieni. Pod koniec wypowiedzi nauczycielka dodała, że konieczne jest także wzmocnienie funkcji doradczej kuratoriów a nie tylko kontrolnej.

Naczelnik Neroj wyjaśniła, celem działań MEN jest zwiększenie kompetencji nauczyciela, który może zdecydować, w jaki sposób uczy, wybrać podręczniki, formułować, określać wymagania edukacyjne i ma możliwość dostosowania wymagań edukacyjnych. Trwa współpraca z przedstawicielami ministerstwa nauki i szkolnictwa wyższego nad dostosowaniem standardów kształcenia nauczycieli. Należy wzmocnić obszar doskonalenia nauczycieli. W opracowaniu nowych podstaw programowych brali udział specjaliści ds. specjalnych potrzeb edukacyjnych i mówili o tym, w jaki sposób rozumieć pojęcie dostosowanie wymagań edukacyjnych. Z formułowanych podczas debaty uwag wynika jednak, że zadanie to nadal sprawia trudności, należy się więc nim jeszcze zająć. Mówiąc o wzmocnieniu nadzoru pedagogicznego naczelnik Neroj miała na myśli nie tylko funkcję kontrolną, lecz także wzmocnienie funkcji wspomagającej. Podjęta została współpraca z kuratoriami oświaty, której celem jest przygotowanie osób zajmujących się specjalnymi potrzebami edukacyjnymi na terenie województwa. Wzmocnienia wymaga też poradnictwo psychologiczno-pedagogiczne.

Sylwia Mądra zaapelowała, by MEN i ORE zwróciły uwagę na rolę rodziców i ON, których warto pytać o zdanie i uwzględnić ich głos w dyskusji nad zmianami w edukacji dzieci i młodziezy ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Wielu niepełnosprawnych jest w stanie mówić o sobie – na tym spotkaniu są obecni rodzice i self-adwokaci. Wszystkim stronom przyświeca bowiem ten sam cel a jego osiągnięcie będzie możliwe tylko jeśli w dyskusji uwzględniony zostanie głos wszystkich stron.

Zwróciłam się z apelem o opracowanie standardu dla uczniów ze złożonymi problemami w komunikowaniu się. Jako przykład podałam standardy obowiązujące w Australii. WHO wyróżnia complex communication needs jako niepełnosprawność. W Polsce taki standard jest już opracowany przez logopedów i naukowców zajmujących się AAC, jest także przeprowadzony pilotaż.  Dokument jest więc już praktycznie gotowy, czas, aby przestał obowiązywać w dwóch czy trzech placówkach w Polsce.

Na tym spotkanie się skończyło.

Fantastyczny poczęstunek dla uczestników debaty przygotowali pracownicy Klubokawiarni „Życie jest fajne” a rozmowy kuluarowe trwały jeszcze ponad godzinę po zakończonym spotkaniu.

Dziękuję w imieniu swoim i Bartosza Wilimborka wszystkim obecnym, którzy przyjechali na tę debatę z odległych miast w Poslce. Dziękuję szczególnie osobom z niepełnosprawnościami, które podjęły ten trud, aby podzielić się swoimi doświadczeniami i przyczynić się w opracowaniu lepszej ścieżki kształcenia dla dzieciaków ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.